26-02-2010 23:37

Mi³o¶æ i honor

Autor: Marta 'Sharka' Winiarska
Ilustracje: Ewa 'Akaszik' Cetnar
Redakcja: Staszek 'Scobin' Krawczyk

Mi³o¶æ i honor Powietrze przesycone by³o woni± kwiatów wi¶ni, a najmniejszy podmuch sprawia³, ¿e tysi±ce p³atków wirowa³o w barwnym korowodzie. Tego roku wiosna by³a niezwykle pogodna, przyroda szybko budzi³a siê po zimowym ¶nie. Wybuchaj±c feeri± barw i trelami ptaków, ¶wiat radowa³ siê ogrzewany coraz cieplejszymi promieniami Pani Amaterasu.
Wiosna to dobry czas, aby wymie¶æ z k±tów wszelkie brudy, od¶wie¿yæ maty i powiesiæ nowe lampy. I to zarówno w ch³opskich chatach, jak i w pa³acach daimyo.
– Jak mówi³em, tak siê sta³o. Przez pó³ roku nikt siê mn± nie zainteresowa³, dziêki czemu mamy teraz kufer pe³en koku – powiedzia³ mê¿czyzna w z³oto-czerwonym kimonie, pieczêtuj±cy list.
– Prowadzenie interesów ze Skorpionami zawsze jest bardzo ryzykowne, Yuudai-sama. Je¶li zrozumiej±, ¿e nadal sprzyjasz rodzinie Asako pomimo tego, i¿ ¶lubowa³e¶ wierno¶æ daimyo Yogo, mog± próbowaæ siê odegraæ.

Zaloguj siê aby wy³±czyæ tê reklamê
– Bzdura. Gdyby po³apali siê w sprawie, ju¿ dawno próbowaliby mnie powstrzymaæ. A teraz zdradziliby swoje interesy.
– Zbyt d³ugo mieszkasz w¶ród nich, Yuudai-sama. Zaczynasz my¶leæ tak samo, jak oni.
– I dobrze. Zawie¼ ten list Hotaka-sama.
– Wyruszê z samego rana – m³odzieniec pok³oni³ siê i wyszed³.
– Czas zaj±æ siê czym¶ przyjemniejszym – powiedzia³ sam do siebie Asako Yuudai, wstaj±c.
Upewniwszy siê, ¿e szkatu³ka ze z³otem jest dobrze ukryta, mê¿czyzna przeszed³ do swojej sypialni. Gdy tylko odsun±³ drzwi, szeroko siê u¶miechn±³.
Przy niskim stoliku siedzia³a gejsza, najpiêkniejsza, jak± kiedykolwiek widzia³. Starannie wykonany makija¿ podkre¶la³ jej pe³ne usta i ³agodne oczy. Nie tylko twarz mia³a bia³±, ale równie¿ rêce, a upiête wysoko w³osy ods³ania³y ³abêdzi± szyjê. Jasnoczerwone kimono starannie uk³ada³o siê wokó³ postaci gejszy, lekko przy tym zsuwaj±c siê z ramion i ods³aniaj±c dekolt. Nosi³a te¿ maskê z delikatnej siatki.
Rozdrabnia³a w³a¶nie li¶cie herbaty, kiedy wszed³ do ¶rodka. Dystyngowanym ruchem od³o¿y³a naczynie i pok³oni³a siê samurajowi, przyk³adaj±c czo³o do le¿±cych na ziemi d³oni.
– Nie przerywaj sobie – poleci³, zasuwaj±c za sob± panel.
Mimo tych s³ów gejsza podnios³a siê i z pochylon± g³ow± podesz³a do samuraja. Pomog³a mu zdj±æ czerwone kamishimo z monem rodziny Yogo i podsunê³a stojak na miecze. Yuudai z szacunkiem od³o¿y³ katanê i wakizashi, po czym usiad³ naprzeciwko gejszy.
Lekko przys³oniête lampy nadawa³y powolnym i dok³adnym ruchom gejszy tajemniczego powabu. W powietrzu natomiast unosi³ siê s³odki zapach, z domieszk± odrobiny goryczy. Dostrzeg³ go dopiero po d³u¿szej chwili siedzenia w nim.
– Co to za zapach? – zapyta³.
– Mi³o¶ci, Yuudai-sama.
– Jeste¶ najpiêkniejsz± kobiet±, jak± kiedykolwiek widzia³em. Chêtnie bym zatrzyma³ ciê przy sobie.
– Mój pan niechêtnie by siê ze mn± rozsta³.
– Staæ mnie na ciebie.
– Nie w±tpiê – gejsza zala³a li¶cie herbaty wrz±tkiem.
– Nie widzê instrumentu. W czym jeste¶ dobra?
– W sprawianiu przyjemno¶ci – odpar³a, nape³niaj±c czarkê br±zowym napojem.
– A jak masz na imiê?
– S³oneczny ¦wit – poda³a mu czarkê. Odbieraj±c j±, wykorzysta³ okazjê, aby opuszkami palców musn±æ jej d³oñ. Niespiesznie wypi³, po czym odda³ naczynie.
– Poka¿, w czym jeste¶ taka dobra – Yuudai chwyci³ gejszê za rêkê.
– Pozwól, Yuudai-sama, ¿e poka¿ê ci now± rozkosz – powiedzia³a gejsza, po czym zaczê³a nuciæ spokojn± melodiê. Gdy zwolni³ u¶cisk, rozpu¶ci³a w³osy, podnios³a siê i rozpoczê³a delikatny masa¿, a kiedy tylko ziewn±³ pierwszy raz, zachêci³a go, aby siê po³o¿y³.
Feniks czu³ siê b³ogo, otoczony s³odkim zapachem i muskany po plecach w³osami gejszy. Naprawdê uwierzy³, ¿e w powietrzu unosi siê mi³o¶æ.
I to o niej marzy³, gdy zasn±³, u¶piony melodi± nucon± przez kobietê. ¦ni³ o wspania³ej nocy spêdzonej z najwspanialsz± gejsz±, jak± spotka³, która w mig odgadywa³a ka¿de jego pragnienie.
Tymczasem rzeczywista gejsza za³o¿y³a na twarz czerwon± chustê z wyhaftowanym czarnym skorpionem na twarz i wysz³a po ostatni, zabójczy sk³adnik tej nocy.

Asako Yuudai by³ zbyt pyszny i pewny siebie, s±dz±c, ¿e nikt nie widzi jego przekrêtów. Wchodzi³ w zbyt wiele interesów z lud¼mi zbyt niedostêpnymi dla jego pozycji. To musia³o dotrzeæ do uszu ksiêcia tych ziem. A ¿aden daimyo, zw³aszcza w tej prowincji, nie móg³ sobie na co¶ podobnego pozwoliæ.
Kara za oszustwo powinna byæ na tyle sroga, aby powstrzymaæ kolejnych. A na to by³o wiele sposobów.
Poruszaj±c siê cicho niczym kot, w czarnym stroju, by³ praktycznie nie do zauwa¿enia. Jak ka¿dy ninja, zgodnie z rozkazem szed³ jedynie z katan± na plecach, wyposa¿ony w kilka no¿y i shurikeny. Kilka dni wcze¶niej dok³adnie pozna³ rozk³ad pomieszczeñ w domu Asako Yuudai. Teraz wspi±³ siê na dach, sk±d wsun±³ siê nad sufit. Ostro¿nie przeczo³ga³ siê nad sypialniê Feniksa. Odsun±wszy zdawa³oby siê nieruchomy panel, czeka³ na dogodn± okazjê, aby uderzyæ.
Feniks nie by³ sam. Towarzyszy³a mu m³oda kobieta, gejsza, s±dz±c po stroju i uczesaniu. A na pewno nie by³a to jego ¿ona. Ninja dostrzeg³ skorpiona skrytego we wzorze jej kimona. Dlatego wola³ poczekaæ, a¿ opu¶ci sypialniê. Domy¶laj±c siê skorpioñskiej krwi w jej ¿y³ach, nie chcia³ jej zabijaæ.
Wysz³a znacznie szybciej ni¿ przypuszcza³, a jego cel spa³ w swoim ulubionym kimonie. Spu¶ci³ siê na linie i upewniwszy siê, ¿e nikogo nie ma w pobli¿u, stan±³ nad samurajem. Powoli wyj±³ katanê i wymierzy³ prosto w serce. Cios powinien byæ szybki, aby Feniks nie móg³ krzykn±æ.
Wtem panel otworzy³ siê i w wej¶ciu pojawi³a siê gejsza. ¦ciska³a w d³oniach szklan± fiolkê. Spojrzeli na siebie, zaskoczeni swoj± obecno¶ci±. Szybko przeanalizowali ca³± sytuacjê: zdecydowanie pojawili siê w pokoju z tym samym zadaniem. Jednocze¶nie oboje nie mogli pozwoliæ na to, aby ktokolwiek widzia³ ich przy pracy. Po chwili ninja znik³ w otworze w suficie, a gejsza w ciemnych korytarzach. Przerwane zadania zawsze stawa³y siê zbyt nieprzewidywalne.
Asako Yuudai obudzi³ siê o brzasku. Od¶wie¿y³ siê, po czym uda³ do ¶wi±tyni, by pomodliæ siê i podziêkowaæ Amaterasu za nowy dzieñ, który pozwoli³a mu prze¿yæ.

Przybycie Soshi Tsukiko zapowiedzia³o pojawienie siê dwóch s³u¿ek, które opu¶ci³y zas³ony. Gdy w sali tronowej zapanowa³ mrok, wesz³a samurai-ko w czerwonym kimonie, ozdobionym jedynie monami rodziny. Sz³a tak drobnymi krokami, i¿ sprawia³a wra¿enie, ¿e unosi siê tu¿ nad pod³og±.
Soshi Bantaro nadal przechodzi³ dreszcz po plecach, gdy spogl±da³ w wiecznie blad± twarz shugenja. Zna³ jednak przyczynê, dla którego jej skóra pozostawa³a bia³a, a s³oñce rani³o. Wróci³a nad ranem, nim pierwsze promienie wy³oni³y siê zza horyzontu. Pozwoli³ jednak, aby odpoczê³a, nim wezwa³ j± do siebie.
Podesz³a do tronu i pad³a na twarz. Jak przysta³o na wiern± s³ugê swojego daimyo, czeka³a, a¿ to on przemówi.
– Jakie przynosisz wie¶ci, Tsukiko-dono?
– Niepomy¶lne. Zawiod³am ciê, panie – dok³adniej przycisnê³a czo³o do d³oni.
Nim Soshi Bantaro przemówi³ ponownie, zastanowi³ siê.
– Czy poczyni³a¶ przygotowania z pe³n± staranno¶ci±?
– Tak, panie. Pojawi³ siê jednak czynnik, który mi przeszkodzi³.
– Czy mog³a¶ go obej¶æ?
– Nie bez nara¿enia ca³ego zadania.
– Czasem trzeba zaniechaæ dzia³ania, by dotrzeæ do celu. Mo¿esz odej¶æ.
Soshi Tsukiko nigdy nie zawodzi³a. Z kolei daimyo rodu Soshi nie móg³ pozwoliæ sobie na jej stratê. Dlatego wola³, aby jej misja zakoñczy³a siê niepowodzeniem, ni¿ ¿eby kobieta nie wróci³a w ogóle.
Wieczorem Tsukiko wysz³a do ogrodu, aby przespacerowaæ siê w¶ród ¶pi±cych ju¿ kwiatów. Tylko o tej porze mog³a ich dotkn±æ, poczuæ, ¿e ¿yj±. Wkrótce do³±czy³ do niej jej daimyo.
Noc zawsze wiele skrywa³a pod swoim p³aszczem. A ustronne miejsca pozwala³y Tsukiko i Bantaro na swobodne rozmowy, otwarte i pozbawione dworskiej etykiety. Gdy oczy dworu i s³u¿by by³y zamkniête, traktowali siê jak rodzeñstwo.
– Co siê sta³o, Tsukiko-chan? – zapyta³ Bantaro.
– Pojawi³ siê ninja. Chcia³ tego samego.
– Wygl±da na to, ¿e Yuudai ma wiêcej wrogów. Dotar³ do swojego celu?
– Nie. Wycofa³ siê tak samo, jak ja. Wola³, aby obce oczy nie widzia³y go przy pracy. Wybacz, Bantaro-kun, ¿e ciê zawiod³am.
– Bardziej zawiod³aby¶ mnie, gdyby¶ nie wróci³a.
– Wrócê do Asako Yuudai i...
– Nie, Tsukiko-chan. Zrobi³a¶ wszystko, aby zakoñczyæ jego ¿ycie. Teraz wszystko w rêkach Fortun.
– Albo tych, którzy równie¿ chowaj± urazê do Feniksa.

Pamiêæ o barwnych wi¶niach ju¿ dawno przeminê³a, teraz na ga³êziach drzew pozosta³y jedynie zielone li¶cie. Coraz to nowe kwiaty otwiera³y swoje kielichy, ciesz±c ludzkie oko swoim piêknem. Pani Amaterasu tego lata nie szczêdzi³a swojego ciep³a ukochanym dzieciom.
– Znowu my¶lisz o tamtej pora¿ce? – Ryuu zwróci³ siê do swojego zamy¶lonego towarzysza, przeczuwaj±c, co go zaprz±ta.
– Raczej o tym, co mi przerwa³o – przyzna³ Ayumu.
– Takich gejsz jest pe³no, tyle co p±ków na tym krzaku – Ryuu wskaza³ na mijane ro¶liny.
– Ta magnolia ju¿ przekwita – odpar³ Ayumu. – Mimo wszystko urzek³a mnie ta gejsza. Te jej oczy. Mia³a w sobie co¶ przyci±gaj±cego.
– Mówisz, jakby¶ siê zakocha³.
– Gdybym zna³ jej pana, wykupi³bym jej kontrakt.
– Nie wiem, co na to twój pan. Przez ni± nie wykona³e¶ zadania.
– Prawda. Zaskoczy³a mnie. I ponowi³bym próbê, gdyby dwa tygodnie pó¼niej Feniks nie skrêci³ karku, spadaj±c z konia. Nawiasem mówi±c, to by³ trochê dziwny wypadek – Ayumu u¶miechn±³ siê znacz±co.
– Widaæ kto¶ jeszcze czyha³ na jego ¿ycie. Za³o¿ê siê, ¿e to Yogo.
– A oni niby czemu?
– Chocia¿by dlatego, ¿e zdradza³ ich córkê.
Shosuro Ryuu by³ dyplomat±, oficjalnie. Jak mówi³ jego mon na plecach, s³u¿y³ panu na Kyuden Bayushi. W m³odo¶ci du¿o krêci³ siê w¶ród ró¿nych ludzi, wykazuj±c siê inteligencj± i sprytem. Dlatego daimyo rodu Bayushi zacz±³ wysy³aæ go do za³atwienia trudnych spraw, a gdy tradycyjne ¶rodki zawodzi³y, Ryuu dzia³a³ niekonwencjonalnie.
Z kolei Shosuro Ayumu by³ jego najlepszym przyjacielem. Jako siódmy syn swojego ojca nie mia³ ¿adnych perspektyw, dlatego do³±czy³ do Ryuu w szkole ninja. Dziêki przedsiêbiorczo¶ci swojego przyjaciela Ayumu pozna³ wiele licz±cych siê osób. Gdy sam nie mia³ akurat ¿adnego zadania, towarzyszy³ mu w jego misjach.
Tym razem jechali na Kyuden Soshi bez powa¿nego zadania. Po prostu byli w zamku, dlatego Bayushi Shoju wys³a³ ich z listem do Soshi Bantaro. Potraktowali to jako urlop, dlatego niespiesznie prowadzili konie.
Do Kyuden Soshi dotarli pó¼nym popo³udniem. Przy koniach natychmiast pojawili siê ch³opcy stajenni. Ich samych natomiast s³u¿±cy poprowadzi³ do swojego daimyo.
Ayumu ju¿ dawno wyrobi³ w sobie nawyk dok³adnego przygl±dania siê nowym miejscom. Nie usz³o zatem jego uwadze, ¿e czê¶æ korytarzy os³oniêto ciemn± materi±, aby s³oñce nie dostawa³o siê do ¶rodka.
Rozwa¿ania nad przyczyn± tego postêpowania przerwa³o mu pojawienie siê na koñcu korytarza kobiety. Sz³a powoli, ¿adna fa³da jej kimona nie zmienia³a swego po³o¿enia. Mimo ¿e porusza³a siê jak gejsza, nikt nie móg³ w±tpiæ, ¿e ma przed sob± szlachetn± damê. Czarne mony na jej czerwonych rêkawach ujawnia³y, kim jest i komu s³u¿y.
Gdy mija³a mê¿czyzn, podnios³a oczy. Ich wzrok siê spotka³. Rozpozna³a Ayumu, choæ teraz mia³ na sobie pstrokate kimono i papierow± maskê. On z kolei nie mia³ w±tpliwo¶ci, gdzie widzia³ j± pierwszy raz.
– Czy wiesz, kim jest ta kobieta? – Ayumu zapyta³ szeptem, gdy oddali³a siê.
– Soshi Tsukiko, shugenja, nieoficjalnie prawa rêka Soshi Bantaro. Kobieta zimna jak lód.
– Interesuj±ca.
– Tajemnicza. Je¶li masz odrobinê rozs±dku, bêdziesz trzyma³ siê od niej z daleka.
Gospodarz czeka³ ju¿ na przybyszy w sali tronowej. Mê¿czy¼ni padli jak nale¿y przed daimyo i przywitali siê.
– Nasz pan, Bayushi Shoju, przesy³a przez moje rêce ten oto list – Ryuu wysun±³ przed siebie zwój.
– Dziêkujê, ¿e zechcieli¶cie pofatygowaæ siê z tak banaln± rzecz± – odpar³ Bantaro odbieraj±c list.
– Pro¶ba naszego pana nigdy nie jest banalna.
– Racja. B±d¼cie zatem moimi go¶æmi. Zapewne przed kolacj± chcieliby¶cie siê od¶wie¿yæ.
Soshi Ryuu przytakn±³, wiêc s³u¿±cy poprowadzi³ ich do pokoi.
W trakcie kolacji Ayumu mia³ tysi±c rzeczy do powiedzenia. W zasadzie prawie w ogóle nie milkn±³. Mówi³ du¿o, skupiaj±c na sobie wzrok wszystkich zebranych. I choæ humor mu dopisywa³, sake nie pi³ prawie w ogóle, za to pomiêdzy kolejnymi opowiadaniami ukradkiem spogl±da³ na Tsukiko. Teraz by³ ju¿ zupe³nie pewny, ¿e ma przed sob± gejszê z domu Feniksa.
Równie¿ ona przygl±da³a siê mu spod pó³przymkniêtych powiek. Trudno by³o jej uwierzyæ, ¿e taka gadu³a by³a skrytobójc±. A jednak te kolorowe jedwabie skrywa³y zrêczne i silne cia³o cz³onka tajnych oddzia³ów.
Obecno¶æ go¶ci sprawi³o, ¿e kolacja znacznie siê przed³u¿y³a. By³o ju¿ zupe³nie ciemno, gdy biesiadnicy rozeszli siê do pokoi. Nie wszyscy jednak udali siê tam od razu.
Soshi Tsukiko ruszy³a swoj± ulubion± ¶cie¿k± po¶ród krzaków magnolii. Pozwala³y one na spokojn± rozmowê, a jednocze¶nie dawa³y mo¿liwo¶æ dok³adnego obserwowania otoczenia, zatem nikt niepowo³any nie móg³ siê do niej zbli¿yæ bez jej wiedzy.
Shosuro Ayumu ruszy³ jej ¶ladem maj±c nadziejê, i¿ nadarzy siê okazja, by z ni± porozmawiaæ. Choæ skrada³ siê jak do ofiary, nie zdo³a³ jej podej¶æ. Raptownie odwróci³a siê twarz± do niego, gdy by³ piêæ kroków za ni±.
– Pomy¶l dwa razy, nim postawisz kolejny krok – poleci³a stanowczym tonem.
Co prawda Ayumu by³ zaskoczony nag³± reakcj± Tsukiko, zdo³a³ jednak dostrzec, ¿e d³onie u³o¿y³a w pieczêæ.
– Wybacz, pani, ¿e ciê przestraszy³em – g³êboko siê pok³oni³ – ale nie to by³o moim zamiarem – i natychmiast ugryz³ siê w jêzyk.
– Piêknymi szafujesz s³owami, Ayumu-san, ale na mnie nie robi± ¿adnego wra¿enia.
– Ka¿dy nosi dwie maski na twarzy, obie, aby go nie rozpoznano – Ayumu wyprostowa³ siê. – Jednak bystry obserwator widzi znacznie wiêcej ni¿ maski. A ja swego czasu zobaczy³em wspania³e zjawisko, niezwykle piêkne i równie tajemnicze.
– A ja widzê gadu³ê, który wie, kiedy milczeæ.
Tsukiko rozlu¼ni³a d³onie, a na twarz Ayumu pad³y krople wody z rozproszonego czaru. Shugenja odwróci³a siê i ruszy³a dalej wzd³u¿ ¶cie¿ki. Tym razem nie zareagowa³a, gdy samuraj ruszy³ za ni±.
– Od tygodni ci±gle my¶lê o tobie, Tsukiko-san – Ayumu przerwa³ ciszê.
– Trudno rozmy¶laæ o osobie, któr± w³a¶nie siê pozna³o.
Piêkna i inteligentna – pomy¶la³ Ayumu. Ale mia³a racjê. Wszak tamtego wieczora ninja spotka³ gejszê, a teraz po ogrodzie spacerowa³o dwoje samurajów.
– Czy jest miejsce, w którym mogliby¶my porozmawiaæ, nie nara¿aj±c siê na plotkarskie szepty s³u¿by? – zapyta³, choæ by³ pewny, ¿e w pobli¿u nikogo nie by³o – lata treningów wyrobi³y u niego zmys³ wy³apywania najdrobniejszych zmian w otoczeniu. Jednak w trakcie wykonywania zadañ ju¿ niejedn± tak± rozmowê pods³ucha³.
Samurai-ko skinê³a i skrêci³a w stronê altanki. Tam usiad³a na wygodnych poduszkach, natomiast Ayumu zaj±³ miejsce naprzeciwko niej. Uwa¿nie przygl±da³ siê jej, kiedy sk³ada³a pieczêcie. A gdy skoñczy³a, umilk³y wszystkie odg³osy ogrodu, nawet gra polnych koników.
– Wierzê, ¿e nieprzypadkowo znale¼li¶my siê w tamtym pokoju w tym samym czasie – podj±³ Ayumu.
– Mówisz o przeznaczeniu? – Tsukiko schowa³a d³onie w rêkawy.
– Tak. Yuudai musia³ umrzeæ, a my spotkaæ siê. Dlatego te¿ dzisiaj tutaj przyby³em.
– Zbyt wiele sobie wyobra¿asz, samuraju.
Tsukiko przyzwyczajona by³a do w³adczego tonu. Nic te¿ dziwnego, ¿e trzyma³a Ayumu na dystans, skoro przewy¿sza³a go chwa³±. Ale on nie mia³ zamiaru dawaæ za wygran±.
– Nigdy nie my¶la³em, ¿e do tego dojdzie, ale zakocha³em siê w tobie, Tsukiko-san. Od tamtego wieczora nie potrafiê przestaæ o Tobie my¶leæ. I poprzysi±g³em sobie, ¿e zrobiê wszystko, aby ciebie odszukaæ.
– Zakocha³e¶ siê w zwyk³ej gejszy – Tsukiko za¶mia³a siê cicho.
– Zwyk³ej gejszy nikt nie wys³a³by do domu Feniksa – odpar³, nie daj±c siê zbiæ z tropu. – I zapewniam Ciê, na mój honor, ¿e bêdê walczy³ o twoje serce. S³owem i ostrzem.
– Chcesz walczyæ o osobê, której nie znasz?
– Nie mam nic do stracenia – zapewni³. – A ty jeste¶ osob±, o któr± warto siê staraæ, choæby po kres moich dni.
– Staraj±c siê o mnie, doprowadzisz do mojej zguby – Tsukiko odwróci³a twarz w stronê kwiatów.
– Przecie¿ nie jeste¶ w³asno¶ci± Soshi Bantaro – zauwa¿y³, choæ ju¿ nie tak pewnym g³osem.
– Nigdy tego nie zrozumiesz. S± rzeczy, które od nas nie zale¿±. Nasze ¿ycie nie nale¿y do nas – g³os Tsukiko ¶ciszy³ siê, lecz nie straci³ w³adczego tonu.
– ¦miem s±dziæ inaczej. W koñcu to moje w³asne decyzje doprowadzi³y mnie do tego miejsca.
– Z³udzenie – odpar³a Tsukiko podnosz±c siê. Wysz³a z altanki, gdzie po jej odej¶ciu zabrzmia³y odg³osy nocnego ¿ycia.
– Poproszê Soshi Bantaro, aby pozwoli³ mi tu zostaæ – Ayumu zerwa³ siê za ni±.
– A twój pan?
– Wezwie mnie, je¶li bêdê mu potrzebny. Do tego czasu mogê przebywaæ tam, gdzie zechcê.
Tsukiko u¶miechnê³a siê w duchu. Kto¶, kto chce siê o ni± staraæ, zas³uguje choæ na odrobinê jej uwagi.
Mimo to powtórzy³a przysiêgê, ¿e nigdy nie zwi±¿e siê z mê¿czyzn±. Ma³¿eñstwo zawsze prowadzi do narodzin dziecka. A ona nie chcia³a przekazaæ swojego przekleñstwa córce, któr± opu¶ci w dniu jej narodzin.
Nastêpnego dnia Shosuro Ayumu uczyni³ to, co zapowiedzia³. Soshi Bantaro przysta³ na jego pro¶bê, a Shosuro Ryuu poniós³ jego decyzjê do ich pana.

Ayumu nie ukrywa³ swych starañ o Tsukiko. Pisa³ dla niej wiersze, choæ dalekie by³y od idea³u, ofiarowywa³ prezenty. Pocz±tkowo kobieta stanowczo odmawia³a przyjmowania darów. W koñcu jednak uleg³a.
– Shosuro Ayumu chyba naprawdê siê w tobie zakocha³ – rzek³ Bantaro zasuwaj±c za sob± panel. – A na pewno nie gra.
– Powiniene¶ go odes³aæ, Bantaro-san. Po co dawaæ mu z³udn± nadziejê? – Tsukiko od³o¿y³a pêdzel i spojrza³a na rozmówcê.
– Nie ma takiej potrzeby. Jest zupe³nie nieszkodliwy. A ty te¿ nie mo¿esz spêdziæ samotnie ca³ego ¿ycia.
– Nie mogê te¿ skazaæ córki na mój los. I nie chcê, ¿eby wychowywa³a siê bez matki. Kl±twa powinna skoñczyæ siê na mnie.
Z tym argumentem daimyo nie móg³ dyskutowaæ.
– Je¶li nie odpu¶ci, skontaktujê siê z kim trzeba, ¿eby go odwo³ano – oznajmi³ daimyo rodziny. – Chyba ¿e ty zmienisz zdanie.
– Dzieñ, w którym zmieniê zdanie, bêdzie pierwszym dniem mojego koñca.
Soshi Bantaro nie odpowiedzia³. Doskonale wiedzia³, ¿e Tsukiko ma racjê. Ona natomiast wróci³a do przepisywania zwoju.
Wszystko, a na pewno wiele, zmieni³o siê kilka dni pó¼niej. Na zamku pojawi³ siê cesarski namiestnik z rodziny Isawa zmierzaj±cy do Kyuden Bayushi. Przyby³ ze ¶wit± niezapowiedziany, ale daimyo przywita³ go z otwartymi ramionami, jakby by³ d³ugo wyczekiwanym go¶ciem.
– Niech promienna twarz Pani Amaterasu przychylnie spogl±da na twój dom, Soshi Bantaro – przywita³ siê Isawa Masaru.
– Mój dom raduje siê goszcz±c tak znakomitego samuraja – odpar³ szczerze daimyo.
Jeszcze chwilê trwa³a wymiana uk³onów i pochwa³, po czym Bantaro zaprosi³ go¶ci na kolacjê, daj±c chwilê na od¶wie¿enie siê po podró¿y.
Ka¿dego go¶cia Soshi Bantaro przyjmuje z nale¿yt± godno¶ci±. Na jego stole zawsze stoj± wykwintne potrawy, pod dostatkiem dla ka¿dego. Nie brakuje równie¿ sake dla szlachetnych samurajów. Niemal¿e niezauwa¿alne gejsze umilaj± czas mê¿czyznom swoj± gr±.
A tym razem dodatkowo Shosuro Ayumu zabawia³ zebranych licznymi historiami, przewa¿nie zabawnymi, których nie powstydzi³by siê ¿aden artysta Kakity.
– Muszê przyznaæ, ¿e nie spodziewa³em siê takiego przyjêcia w domu Skropiona – Isawa Masaru zwróci³ siê do daimyo rodziny Soshi.
– Kim byliby¶my, gdyby¶my nie umieli dzieliæ siê tym, co mamy najlepsze – odpar³ Bantaro.
– S³ysza³em, ¿e Skorpiony s³yn± z najlepszych szkó³ gejsz – Feniks kontynuowa³.
– Pró¿no¶ci± by³oby potwierdzaæ to stwierdzenie, Masaru-san. Aby móc porównaæ, najpierw nale¿a³oby spróbowaæ.
– Jestem tego samego zdania.
– Pro¶ zatem o któr± chcesz.
– Widzia³em na korytarzu jedn±, która wpad³a mi w oko. Porusza³a siê z niesamowit± gracj±. Niestety szybko zniknê³a w jakim¶ pokoju, musia³a nie byæ jeszcze gotowa.
– Wska¿ która to, a zaraz zajmie miejsce obok ciebie.
– Nie ma jej teraz tutaj.
Soshi Bantaro przemkn±³ wzrokiem po wszystkich gejszach w jadalni. Rzeczywi¶cie, dwóch brakowa³o, musia³y udaæ siê po dzban z sake.
– Powiedz, kiedy siê pojawi – daimyo zwróci³ siê do namiestnika.
– Nie omieszkam.
W koñcu wesz³a. Czerwone kimono dok³adnie skrywa³o jej postaæ, a maska twarz. W³osy spiête wysoko ma³ymi pasmami opada³y na ramiona. Sz³a drobnymi krokami, z d³oñmi schowanymi w rêkawy.
– A oto i ona – rzek³ Masaru.
Bantaro zblad³ pod mask±, widz±c zbli¿aj±c± siê Tsukiko. Je¶li Feniks widzia³ j± tylko przez chwilê, móg³ nie dostrzec monu. A i teraz zlewa³ siê on z ciemnym wzorem kimona.
– Usi±d¼ przy mnie, moja gejszo – Masaru zwróci³ siê do shugenja nieco podniesionym tonem, nim Bantaro zdo³a³ cokolwiek powiedzieæ.
Tsukiko stanê³a jak wryta, spogl±daj±c na namiestnika. Ayumu urwa³ w po³owie s³owa, s³ysz±c s³owa Feniksa.
– Nie patrz tak na mnie, tylko podejd¼ – ponagli³ j±.
– Zwa¿ na s³owa, Masaru-san – wypali³ Ayumu, nim daimyo choæby otworzy³ usta.
– Bantaro-sama przyobieca³ mi dowoln± gejszê, któr± sobie wybiorê. A ja chcê j± i nic ci do tego.
– Wiele mi do tego, gdy¿ jest to Soshi Tsukiko.
– Soshi? – prychn±³ Feniks. – A nosi siê jak gejsza, jak hinin. Nie samurai-ko.
– Walczê o wzglêdy Tsukiko-san i zarêczam o jej szlacheckim pochodzeniu. Je¶li nadal chcesz, aby zasiad³a przy tobie, najpierw bêdziemy musieli rozmówiæ siê na osobno¶ci – Ayumu znacz±co siêgn±³ do boku.
– To jest obraza cesarskiego namiestnika – Isawa Masaru zwróci³ siê do Soshi Bantaro.
– Nie. To jest obraza Soshi Tsukiko. Moje dojo jest do waszej dyspozycji.
Wszyscy przebywaj±cy w sali biesiadnicy przenie¶li siê do dojo. Nie by³o tylko sake i muzyki gejsz. Niemniej zapowiada³o siê równie¿ dobre przedstawienie.
Isawa Masaru i Shosuro Ayumu stanêli naprzeciwko siebie z katanami przy boku. Trwali nieruchomo, mierz±c siê i oceniaj±c.
W mniemaniu Feniksa jego przeciwnik nie nale¿a³ do silnych i sprawnych. A na pewno nie by³ bushi, w przeciwieñstwie do niego. Z kolei Ayumu widzia³ tê ocenê w oczach namiestnika.
Feniks pierwszy wyszarpn±³ katanê z saya ... trafi³ w pró¿niê – Skorpiona nie by³o tam, gdzie sta³ jeszcze przed chwil±. Ayumu poprowadzi³ ostrze tu¿ pod rêk± przeciwnika. Obróci³ siê przez lewe ramiê i ci±³ namiestnika przez plecy, rozdzieraj±c mon na pó³. Masaru pad³ na pod³ogê. Natychmiast znalaz³ siê przy nim shugenja, badaj±c go.
– Nie ¿yje – oznajmi³.
– Isawa Masaru zgin±³ w honorowym pojedynku – podj±³ Soshi Bantaro. – Kto w to w±tpi, niech zg³osi siê do mnie.
Nikt nic nie powiedzia³. I nikt nie wróci³ do sali biesiadnej. W ciszy go¶cie rozeszli siê do pokoi. Daimyo pos³a³ po eta, aby zajêli siê cia³em namiestnika.
Choæ Ayumu nie spodziewa³ siê zastaæ Tsukiko w ogrodzie, szukaj±c kontaktu z ni±, polubi³ wieczorne spacery po ogrodzie. I to tam teraz szuka³ wytchnienia.
– Mog³e¶ zgin±æ – zabrzmia³ w ciszy g³os Tsukiko.
– Nie by³o takiej mo¿liwo¶ci – zaprzeczy³ pewnie Ayumu. – On widzia³ we mnie samuraja, który umie tylko mówiæ. Nawet nie pomy¶la³ o tym, ¿e mogê byæ mistrzem.
– A jeste¶?
– Nie chodzi o to, czy jestem, czy nie, ale o to, jak jestem postrzegany. Im kto¶ jest pewniejszy siebie, tym mniej ostro¿ny. A ja wykorzystujê s³abo¶ci innych.
– Mimo to nie musia³e¶ siê wtr±caæ. Wielu stanê³oby w obronie mojego honoru.
– Wiem. Niemniej jednak to ja nadal staram siê o twoj± rêkê, Tsukiko-san. Kim bym siê okaza³, gdybym nie zmy³ twojej hañby krwi± Feniksa?
Tsukiko jeszcze nigdy nie s³ysza³a, by Ayumu mówi³ tak twardym tonem, pewnym i stanowczym. No i by³ uparty, co zauwa¿y³a wcze¶niej. Ruszy³a przed siebie, do kêpki ¶pi±cych hortensji. Ujê³a jeden z zamkniêtych kielichów i schyli³a siê, by go pow±chaæ.
– Jeste¶ jak ten kwiat – rzek³ Ayumu miêkkim tonem. – W s³oñcu widaæ jego prawdziwe oblicze, które teraz w mroku jest ukryte. Tak samo ty ukrywasz piêkno za zas³on± obojêtno¶ci.
– Chcia³abym móc pow±chaæ te kwiaty, cieszyæ siê ich ¿ywym piêknem. Ale w nocy ju¿ ¶pi±, a ¶ciête szybko wiêdn±.
– Nie masz a¿ tylu zajêæ, aby¶ nie mog³a wyj¶æ do ogrodu.
Tsukiko nie od razu odpowiedzia³a. Wci±¿ trzymaj±c kwiat z³o¿y³a zaklêcie i nasta³a cisza.
– S³oñce rani mnie równie skutecznie, co ostrze. Na pewno s³ysza³e¶ ju¿, ¿e jestem przeklêta.
– Zwyk³e plotki.
– Nie plotki, lecz prawda. Jestem przeklêta, jak by³a moja matka i bêdzie moja córka. Stanê siê przyczyn± nieszczê¶cia dla mê¿czyzny, który zechce siê ze mn± zwi±zaæ.
– Wiesz, czym siê zajmujê. Nie dbam o przysz³o¶æ, ale cieszê siê chwil±. Mogê nie do¿yæ dnia naszego ¶lubu. Ale chcê wiedzieæ, ¿e on nadejdzie.

Drzewa klonu obsypa³y siê ¿ó³ci± i czerwieni±. Natura rozpoczê³a przygotowania do zimowego snu, a ludzie gromadzili zapasy. Wiatr przynosi³ mro¼ne podmuchy znad gór i nawet ciep³o Pani Amaterasu nie dociera³o do ziemi silne.
Wokó³ pa³acowej kapliczki zebra³o siê tylko kilka osób; najbli¿szy przyjaciel Ayumu, kilkoro kolegów Tsukiko z akademii, których nie przera¿a³a jej odmienno¶æ. I stary shugenja, który pamiêta³ matkê Soshi. Nie by³o za to nikogo z rodziny zarówno pana m³odego, jak i panny m³odej.
Gdy tylko ostatnie promienie s³oñca schowa³y siê za horyzontem, Soshi Bantaro przyprowadzi³ odzian± w biel Tsukiko do ¶wi±tyni. To on oddawa³ j± Ayumu i przyjmowa³ go do rodziny. Wiedzia³, ile dla niej znaczy s³u¿ba w Kyuden Soshi, a sam nie maj±c domu nie mia³ dok±d jej zabraæ.
Tsukiko i Ayumu byli ze sob± szczê¶liwi, cieszyli siê ka¿dym dniem, który mogli spêdziæ razem. Niestety to ich szczê¶cie nie trwa³o d³ugo.



S³owa kluczowe:

L5K, Legenda

Powi±zane artyku³y:

» LARP Tajemnice s± jak znamiona
» LARP Kyuden Bayushi 2009
» Gaijin no Kayaku
» Legenda - David Gemmell (recenzja - Asthariel)
» Khaki Play: Prezentacja Legendy Piêciu Krêgów

Powi±zane noty:

» Legenda
» King's Bounty: Legenda
» Legenda

Powi±zane wie¶ci:

» Wy¶cig o tron - konkurs na opis lokacji
» Errata Forests of Shinomen i update listy banów
» Emperor Edition Themes: Mantis
» Emperor Edition Themes: Phoenix
» Effortless Counterattack


Waszym zdaniem...

Dodaj swoj± opiniê...






Dzia³ archiwalny

Dzia³ w którym obecnie przebywasz jest dzia³em nieaktywnym - nie ukazuj± siê w nim regularne aktualizacje, bie¿±ce wie¶ci, nie ma równie¿ sta³ej redakcji. Znajdziesz w nim jednak wiele u¿ytecznych materia³ów powsta³ych wcze¶niej - przed przeniesieniem dzia³u do archiwum. Mo¿liwe tak¿e, ¿e od czasu do czasu pojawi siê tu nowa zawarto¶æ.
Konto Polter Plus

Konkurs

Bloguj±

17 V :: Jade Elenne :: Lá breithe sona, Eithne! (2)
17 V :: zigzak :: T292 - czyli co lubili¶my prz... (32)
17 V :: Aesandill :: Zdzicza³e zombie, czyli mi... (12)
17 V :: Zireael :: ¦redniowieczne potwory maj±... (8)
17 V :: Szept :: Nadesz³a Gra cz. 7 (12)
16 V :: zegarmistrz :: Rozdzia³ 1: Areszt dla N... (19)
16 V :: Eliash :: W imiê pokoju - raport nr 3 (25)
16 V :: Ruffle :: Steampunk MMO (Made in China.... (5)
16 V :: bohomaz :: A sze¶æ lat temu... (24)

Na forum

avatar Odpowiedzi: 4
Ostatni post: Morzan
avatar Odpowiedzi: 8
Ostatni post: Rukasu
avatar Odpowiedzi: 3
Ostatni post: Aesandill
avatar Odpowiedzi: 7
Ostatni post: YuriPRIME
avatar Odpowiedzi: 24
Ostatni post: YuriPRIME

Najaktywniejsi

Facebook